Ostatnio zacząłem zastanawiać się nad dosyć nietypowym, mogłoby się wydawać, tematem, jakim jest papier toaletowy oraz jego grubość. Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest papier toaletowy i do czego nam służy. Za wikipedią:
Przykładowa rolka papieru toaletowego
Papier toaletowy to rodzaj papieru przeznaczony do utrzymywania higieny odbytu po defekacji oraz higieny genitaliów po oddaniu moczu.
Nie jest on jedynym narzędziem o tych destynacjach. Wcześniej, zanim został wynaleziony, używano tkanin wełnianych, koronkowych lub konopnych; ubożsi używali też szmat z innych materiałów, a także trawy, siana, piasku, mchu, wody, śniegu, kamyków, a nawet rąk. Ale dziś mamy papier. Papier, który według mnie nie jest wynalazkiem do końca idealnym.
Badania rynkowe w USA wykazały, że przeciętny Amerykanin zużywa dziennie 57 takich arkusików.
Chodzi o papierowy prostokąt o wymiarach ok. 12cm x 9cm, który składa się przeciętnie z trzech cienkich warstw (istnieją też wersje jedno-, -dwu, -czterowarstwowe), które są razem połączone. Do podtarcia – takiego, przy którym nie ubrudzimy sobie dłoni – potrzeba złożyć papier 3 razy w wypadku wersji trójwarstwowej. Trzeba składać… I tu właśnie pojawiają się moje zarzuty do naszego papieru. Dlaczego musimy go składać? Nie mógłby być od razu takiej grubości, która wytrzyma nacisk naszej dłoni i nie pęknie? Pozwolę sobie dokonać obliczeń:

Model idealnego papieru toaletowego
Amerykanin zużywa dziennie 57 arkusików, każdy po 3 warstwy. Daje to
(57×3) 171 warstewek. Na jedną ‘porcję’ do podtarcia się potrzebujemy, jak wcześniej wspomniałem 3 razy złożyć papier, czyli daje to w sumie grubość 4 warstw, czyli (4×3 warstewki) 12 warstewek. Przy czynności składania często zabieramy więcej arkusików, niż jest do tego potrzebne, w związku z czym marnujemy papier. Jeśli papier byłby produkowany w wersji 12-warstewkowej, nie musielibyśmy składać go, a jedynie oderwać jeden arkusik, który byłby już idealny do podtarcia się. Myślę, że wtedy zużycie dzienne warstewek by spadło. Papier zaoszczędzony, czas zaoszczędzony, ręce zawsze czyste.
Być może pojawiają się jakieś ograniczenia podczas produkcji, które nie pozwalają produkować grubszego papieru, produkowanie cieńszego jest tańsze. Nie wiem. Z punktu widzenia producenta papieru lepiej żeby klient składał papier, zużywał go więcej niż potrzebuje, a co za tym idzie więcej kupował od niego. Jednak z punktu widzenia ekologiczno-ekonomicznego, lepszym rozwiązaniem byłby mój model papieru.
To tak codzienna sprawa, a tak mało o niej w ogóle słyszałem. Może macie jakieś swoje uwagi na ten temat?
Pierwszy raz czytam post na ten temat, od kiedy siedzę na wordpress. A że komentarz ma być więc napiszę tak. Twój pomysł nie jest zły, ale po prostu mało praktyczny. Wyobraź sobie kogoś kto właśnie dostał rzadkiej sraczki. W życiu nie podetrze dupkska jednym arkusikiem papieru. Dlatego takie składanie będzie zawsze ponieważ tak jest praktyczniej.
Grubszy papier = mniej nawiniesz… na jedno wyjdzie
No nie dokładnie, bo jak wspomniałem przy zwijaniu zabieramy za dużo arkusików, a z grubszym papierem ten problem jest wyeliminowany. Będzie mniej nawiniętych arkusików, ale będą grubsze i wytrzymalsze, a co najważniejsze nie będą zmuszać do składania. Wygoda!